EWA WASZKIEWICZ 664 775 990

Zaufanie – ku wewnętrznej wolności #pradma

Jeszcze niedawno nie mogłam pogodzić pracy naukowej z pracą w HR. Miałam głębokie przeświadczenie, że bez mojej kontroli i mobilizacji zespół PRADMA – projekty BIM i VR straci jakość i dynamikę działania. Część dnia pracy poświęcałam rozwojowi w zakresie VR i psychologii, zaglądając często, co dzieje się w pozostałych pokojach.

Przerywanie procesów myślowych w celach kontrolnych fatalnie odbijało się na mojej kreatywności i uwadze. Nie potrafiłam skupić się na czytaniu literatury i budowaniu zaplecza naukowego.

Wielokrotnie próbowałam odejść od systemu stałej obecności, ale moje przeświadczenie kontrolne żywiło się błędami, np.: gdy parę dni byłam w delegacji, po powrocie zauważałam braki, słabą jakość niektórych procesów i spadek tempa pracy. Utwierdzałam się więc w przekonaniu o zbawiennym wpływie mojej obecności i cykl się powtarzał. Byłam sfrustrowana, że nie mogę realizować swoich pasji, tylko skupiam się na kiju i marchewce. Miałam poczucie, że ludzie zabierają mi wolność.

W końcu stwierdziłam, że jak niczego nie zmienię, stanę się wiecznym kontrolerem, co totalnie zblokuje mój rozwój i poważnie naruszy moje wartości jako psychologa i coacha. Próbowałam przerzucić kontrolę na kogoś sensownego, ale ostatecznie żaden doświadczony project manager nie chciał/nie był w stanie motywować i sensownie kontrolować zespołu w Olsztynie.

Jedyną opcją stało się radykalne usamodzielnienie zespołu. Średnio byłam przekonana, że na tym etapie rozwoju firmy ludzie chcą i potrafią być liderami swoich projektów, ale w to szłam. Nie chciałam być zakładniczką swojego braku zaufania. Wtedy los zaczął sprzyjać zmianie i w firmie i wewnątrz mnie. Doradcy poparli ideę płaskiej struktury i max. raportowania w systemie ERP. Dalej nikt rokujący nie pojawiał się na horyzoncie zarządzania, a na awans wewnętrzny było za szybko.

Zespół zaczął więc konsekwentnie pracować samodzielnie, odpowiedzialnie i dojrzale, na tyle, na ile umiał. Byłam zdeterminowana do zmiany paradygmatu, wiele braków przemilczałam. Aż tu pojawiła się sytuacja: „sprawdzam”, pandemia zmusiła większość osób do pracy zdalnej, w tym mnie. Mimo chaosu, dezorientacji i niewiadomej, kontynuowałam ideę usamodzielniania. Dalej, rzuciłam wszystkich na głęboką wodą i zeszłam nie na drugi, ale trzeci plan.

Jakie będą długofalowe efekty działań zespołu, nie wiem, ale hasłem #rozszerzamyrzeczywistość kierują się obecnie wszyscy. A ja już nie powiem, że ludzie zabierają mi wolność, bo zabieram ją sobie sama, gdy żyję utartymi schematami i lękami. A nie lękiem warto żyć, tylko nadzieją i zaufaniem.

 

Strona korzysta
z plików Cookies.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich używanie.